ul. Lwowska 72, Tomaszów Lubelski

Aktualności

Z koła recytatorskiego do szkoły teatralnej

Publikacja: 09.11.2017 07:50

Młodzież z Koła Żywego Słowa i grupy teatralnej na długo zapamięta spotkanie z aktorem, reżyserem filmów dokumentalnych, scenarzystą,  Marcinem Krawczykiem. Odbyło się ono 4 listopada w TDK. Z wrodzonym sobie wdziękiem opowiadał o sobie, o swojej pracy oraz ludziach, którzy motywowali go do działania. Niektóre wypowiedzi uatrakcyjniał prezentowaniem na scenie sytuacji, które wydarzyły się naprawdę.

                                               Kabaret             

Pochodzi z Tomaszowa. Uczył się  w dzisiejszej „budowlance” – miał być księgowym. Jednak jego marzenia były zupełnie inne. Jako uczeń szkoły średniej wpadł na pomysł założenia kabaretu. Z tą sprawą zgłosił się do nieżyjącej już pani Zdzisławy Kapicy, która prowadziła w TDK koło teatralne.

- Kabaret to my  tu mamy na co dzień…

Odpowiedziała znana ze swojego specyficznego poczucia humoru pani Zdzisia. Zaprosiła go do swojego koła. Pracując z nim, odkryła talent recytatorski i aktorski. Nauczyła rozumienia poezji, dystansu do siebie i ludzi oraz  interpretacji tekstów, które prezentował na wielu konkursach recytatorskich. O współczesnej wersji Papkina, zagranej przez pana Marcina, a opracowanej  wspólnie z panią Zdzisią, do dziś krążą legendy… Ponieważ jego marzeniem była szkoła teatralna, pomogła mu również w przygotowaniu się do egzaminu wstępnego .

                                  Czemu się śmiejesz cymbale?

Zdawał do czterech uczelni ( Kraków, Warszawa, Łódź, Wrocław). W trzech pierwszych z  interpretacją tekstów nie miał żadnych problemów, natomiast  za słuch wszędzie otrzymał 0 punktów. We Wrocławiu wziął się na sposób i zaśpiewał: „Śpiewać każdy może, trochę lepiej lub – tak jak ja – trochę gorzej, ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi…”. Dziekan odśpiewał mu: „Racja”. A on słowami innej piosenki: „No i czemu się śmiejesz, cymbale?”. Komisja była zachwycona. I tak oto Marcin Krawczyk dostał się na  pierwszy rok studiów w Państwowej Szkole Teatralnej we Wrocławiu.

                                               Teatr czy film?

 Po ukończeniu studiów zagrał wiele ról zarówno w teatrze jak i w filmie.

 - W teatrze jest pewna elastyczność, jeśli chodzi o kontakt z widzem.  Publiczność działa  mobilizująco, czuje się jej oddech, niepowtarzalność chwili. Od aktora zależy, jak będzie się  zachowywała. Można ją rozśmieszyć albo wprowadzić w stan smutku. Na niej  jest skupiona uwaga, ona roznieca żar niezwykle potrzebny  aktorowi, który znajduje się na scenie.  Natomiast w filmie odczuwa się  brak  tego kontaktu z człowiekiem, który jest bezpośrednim odbiorcą. Podczas nagrywania sceny ma się przed sobą tylko kamerę - szkło, które jest odbiciem tego, co przed chwilą zostało zagrane. Jest jednak pewien komfort, który polega na tym, że zawsze można powtórzyć to, co wcześniej nie wyszło, czego w teatrze niestety  zrobić nie można – wyjaśnia pan Marcin.                       

Po studiach grał w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Do dziś doskonale pamięta najtrudniejsze wyzwanie w swojej karierze aktorskiej -  rolę okrutnego człowieka w sztuce „Morderstwo”. Aby wiarygodnie odtworzyć tę postać, musiał znaleźć w sobie olbrzymie pokłady zła. Niezwykle trudnym, ale również interesującym wyzwaniem było  zagranie bezdomnego w monodramie „Antygona w Nowym Yorku.”

 -  Przygotowaniom do tej roli poświęciłem dużo czasu. Musiałem wejść w środowisko bezdomnych. Z niektórymi nawet udało mi się zaprzyjaźnić.  Grzebałem wraz z nimi w śmietnikach, gadałem ich językiem, jadłem to co oni, walczyłem o przetrwanie. Miałem długie włosy i ksywkę „Pchełka”- wspomina. Gościnnie występował również w Teatrze Dramatycznym w Radomiu oraz teatrze TV.  

Obecnie swoją uwagę poświęca filmowi. Wiele lat temu dostał  propozycję zagrania roli Waldka Kiepskiego. Odmówił,  bojąc się zaszufladkowania. Długi czas był utożsamiany z księdzem Antonim z „Plebanii”. Nieraz na ulicy mówiono do niego na powitanie „Szczęść Boże”. Zagrał również  w takich filmach jak: „Ranczo”, „Prawo Agaty”, „Tajemnica Westerplatte”, „Ojciec Mateusz”, „1920. Wojna i miłość” i wielu innych.

                                      Reżyser dokumentalista

Marcin Krawczyk to człowiek wielu pasji. Oprócz aktorstwa zajmuje się również reżyserią dokumentalną ( ukończył kurs reżyserii dokumentalnej i warszawską Mistrzowską Szkołę Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy). Jest także autorem  scenariuszy do wszystkich swoich filmów. Aby jeszcze dokładniej zgłębić wiedzę na ten temat, wkrótce rozpoczyna studia w szkole scenopisarskiej. Filmy, które zrealizował to min.: debiut reżyserski „ Randez – vous”, który  opowiada o miłości młodej pary dotkniętej zespołem Downa. Grany był w 25 krajach świata. Zdobył wiele nagród. Spotkał się z uznaniem na festiwalu filmowym w Berlinie, nominowano go do Złotego Berlińskiego Niedźwiedzia. „Sześć tygodni” to  dokument o dziecku  porzuconym  przez matkę.  „Matka 24 H” ukazuje   wędrówkę cudownego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej po polskich wsiach. Obecnie promuje film „ Ziemia bezdomnych” opowiadający  o bezdomnych, którzy budują jacht, aby spełnić swoje marzenia i wypłynąć nim w rejs dookoła świata.

Jako reżyser sam decyduje o tym, co i jak zrobić. Pokazuje swój świat i swoją wrażliwość.

                                                 Warsztaty

Pan Marcin nie tylko  interesująco opowiadał o swojej pracy, był  również świetnym słuchaczem. Umiejętnie potrafił zachęcić  młodzież do wypowiadania się o swoich planach i marzeniach oraz do czynnego udziału w warsztatach.                                     

 Wszystkie ćwiczenia, które z pozoru wyglądały na zwykłą zabawę, miały na celu doskonalenia warsztatu aktorskiego. Szczególną uwagę zwrócił na: usprawnienie aparatu mowy, emisję głosu, umiejętność oddychania przeponą, ruch sceniczny, precyzję podczas pracy w parach i w zespole. Ponieważ przygotowujemy się do wieczoru poetyckiego pt. „Spotkania z poezją”, zaproponował pracę nad tekstami, które będą wówczas recytowane. Uczniowie prezentowali swoje utwory, a on z uwagą słuchał. Następnie oceniał i podpowiadał, na co należy zwrócić szczególną uwagę, by przekaz był wiarygodny i ciekawy.

Spotkanie z  aktorem z Tomaszowa utwierdziło młodzież w przekonaniu, że warto mieć marzenia, a konsekwentne działanie pozwoli je urzeczywistnić.

                                                                                           Maria Kozyra